Tu zaczyna się dla mnie to, co nazwę rozprzestrzenieniem się

snu w życiu realnym. Odtąd wszystko nabiera chwilami  

dwoistego wyglądu. 

Gèrard de nerval 

 

 

 

System światła i system języka nie są taką samą formą, nie należą do tej samej formacji. To, co daje się powiedzieć i to, co daje się zobaczyć nie podlega tym samym regułom. Spojrzenie i słowo są inaczej urządzone, choć niekiedy służą jednej sprawie. Integracja zapowiada kilka zwycięstw w samym sercu ciemności – soleil noir.

Tytuł, jaki Paweł Eibel wybrał dla swojej wystawy sygnalizuje  od razu pewną obcość, być może obcość tekstu wobec samego obrazu. A jednak wyblakła i dyskretna wokalizacja języka francuskiego doskonale oddaje nastrojowość obrazu.

To wydziedziczona, nierzadko pozbawiona radości, piękna i mroczna polska. To uwikłanie, droga, miraż, cień, sobowtór.

Paweł Eibel nieustannie utrwala nie tyle historię rzeczywistą, co zdarzenia symboliczne (otchłanie, układy, kobiety), które prowadzą jego myślenie ku znaczeniu albo grożą utratą świadomości. „czy coś zobaczę?” – zdaje się pytać. Pamiętajmy, że czerń, która przecież nie musi być czarna, jest prawdziwym znakiem idealnego roztworu, a materia dzieli się na atomy, drobniejsze niż proszek, które drgają w promieniach słońca.

I tak dopiero obraz/zdjęcie przywodzi na myśl obraz świata.  Początkowo to, co zewnętrzne jest bezkształtne i dalekie; to życie fantazmatów. Ten intrygujący świat, który przecież nie daje pewności, że wszystko będzie dobrze, organizują układy ścian,  figury geometryczne, szpary i otwory, postrzępione linie drzew, iskry, niepewne ślady kroków – jakby świat otulał niewidoczny kokon. Opowieść jest jedynie zasugerowana w zdjęciach, jest w nich rozproszona i zawsze fragmentaryczna – stąd potrzeba dopełnienia w przestrzeni prezentacji.

Paweł Eibel umieszcza swoje spojrzenie między organizacją a dezorganizacją przestrzeni (przestrzeni psychicznej?), na granicy uczucia i sensu, biologii i języka, asymbolii i dojmująco silnych znaczeń, to właśnie melancholia opanowała jego wyobraźnię, soleil noir, czarne słońce Nervala.

Jednak to wszechogarniające uczucie próbuje znaleźć dla siebie jakąś formę – ostatecznie przybiera układ horyzontu, który rozpina się na krawędzi między pojawieniem się i zniknięciem, zniesieniem i pieśnią, non-sensem i znakiem.

 

Adam Radecki 

< >